Cóż nowego?...Pod słońcem

Konferencje i świadectwa

Wywiad z księdzem egzorcystą Januszem Czenczkiem

 

 

 

 

 

Pakty z diabłem, rzucanie uroków, obecność szatana na każdym kroku, podstępem wpraszającego się w życie człowieka – historie jak w bajce o Twardowskim. Mamy jednak do czynienia z realnym życiem. Ksiądz egzorcysta diecezji gliwickiej, Janusz Czenczek opowiada o nieprzerwanej walce ze złymi siłami w XXI wieku.

 

 

 

 

 

Martyna Mędrala: Temat okultyzmu, spirytyzmu, magii, laleczek voodoo i egzorcyzmów do niedawna był tematem tabu. Wracamy do czasów rodem ze średniowiecza, gdzie zaczyna to być znów żywe. Nagle ludzie dowiadują się ze wszystko to, tak na prawdę nie jest wymysłem ciemnoty ludzi, ale realnym zagrożeniem sfery duchowej. Jak ksiądz ocenia taki obrót sprawy?


Ksiądz Janusz Czenczek: Niestety działanie złego ducha nigdy nie ustało -ono było zawsze. Problem jest trochę bardziej złożony. Oświecenie wprowadziło nam dość duży zamęt w pojmowaniu swata, to znaczy poddało zwątpieniu wszystko to, co nie jest empirycznie udowodnione. Okazało się, że odrzucenie istnienia świata duchowego, odrzucenie wartości duchowych przyczynia się do tego, że wiedza zaczyna zajmować miejsce Boga. I tu zaczęły się pewne przekłamania intelektualne, które doprowadziły do tego, że zaczęto uważać rzeczy związane z duchowością za „ciemnotę” ludzi poprzedniej epoki, nie zauważając przy tym, że wprowadza się nowe formy „religii” - wiarę w rozum, prawa fizyki, co okazało się nie najszczęśliwszym dla ludzkości rozwiązaniem.


 

M.M: A jakie jest księdza stanowisko wobec nagłaśniania spraw związanych z duchowością, czy nawet ekranizowania tak wielkich aktów istnienia świata metafizycznego jak egzorcyzmy? Mam tu na myśli na przykład film „Egzorcyzmy Emily Rose” , czy serię innych o podobnej tematyce.


Ks. J.Cz: Trzeba rozróżnić kilka rzeczy : przede wszystkim „Egzorcyzmy Emily Rose” od na przykład wszystkich części filmu „Egzorcysta”. Filmy fabularne ukierunkowane są w całości na sensację oraz zysk, więc jest to zupełnie inna sprawa, natomiast film o Emily Rose jest bazowany na faktach, przedstawione zdarzenia rzeczywiście miały miejsce.

 

 

M.M: W nagraniu z egzorcyzmów Annelliese Michel szatan przedstawia się takimi imionami jak Hitler czy Neron . Mam to brać dosłownie?


Ks. J. Cz: Nie bez powodu szatana nazywamy „Królem Kłamców”, prawda? Trzeba pamiętać, że nawet, gdy jest on bardzo mocno przymuszany władzą egzorcysty do mówienia prawdy, nigdy do końca nie mamy pewności co do tego, co usłyszymy. Wiadome jest jednak na pewno, że nie jest to zły duch związany z Hitlerem, Stalinem czy innego rodzaju negatywnymi postaciami z historii. Prędzej możemy to odbierać jako sposób przekazu – szatan chce nam pokazać, że działa teraz podobnie jak te właśnie osoby.

 

 

M.M: Jak to się właściwie dzieje, że diabłu udaje się opętać człowieka? Czy może wybrać kogoś i po prostu nim zawładnąć?


Ks. J. Cz: Tu odpowiedz na to pytanie w cale nie jest taka prosta i jednoznaczna. Na pewno szatan nie może tego zrobić na zasadzie „ty mi się podobasz i tobą zawładnę” z prostej przyczyny: jest na to za słaby. Niejednokrotnie jednak to my sami ułatwiamy mu zadanie- zapraszając go na różne sposoby, zacząwszy od tego, że popełniamy grzechy. Grzech jest zawsze otwarciem furtki dla złego ducha, bo jest niszczeniem miłości do Pana Boga. To znacznie ułatwia szatanowi zadanie. Inną formą są też grzechy, ale te związane z okultyzmem: różnego rodzaju wróżby, magie, talizmany, bożki i tak dalej... Generalnie wszystko to, co jest grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu Bożemu, jest otwarciem się na działanie diabła. Są tez niestety takie sytuacje, kiedy możliwość jego działania na danej osobie ułatwiają inni, na przykład rzucając przekleństwo, klątwę czy działając jakąś magią (mówi się na przykład o rzucaniu uroków). To wcale nie są bajki, takie sytuacje się po prostu dzieją. Może to być na przykład – troszkę w filmach wyśmiewana rzecz, a w rzeczywistości jedna z najgorszych form czarów – voodoo.


 

M.M: Czyli można komuś wyrządzić krzywdę właśnie w ten sposób? Na przykład zwykłe stwierdzenie „niech go diabli wezmą” jest również traktowane poważnie?


Ks. J. Cz: Nie zawsze musi ono być związane rzeczywiście z zaproszeniem złego ducha. Jeżeli teraz ja wypowiadam takie zdanie w wielkiej złości, z prawdziwą intencją w sercu, a do tego ten człowiek już jest narażony na takie działanie bo na przykład popełnia grzechy, no to… może to być ta przysłowiowa kropla wody, która przeleje puchar.

 

 

M.M: Czy uwalniał ksiądz kiedyś osoby opętane w ten sposób?


Ks. J. Cz: Większość współczesnych zniewoleń to jest właśnie efekt przekleństwa. Z tym, że trzeba tu od razu sprostować : mówiąc przekleństwa, nie mam na myśli wszystkich brzydkich wyrazów.


 

M.M: Pierwszy etap poprzedzający egzorcyzm to modlitwa, mająca na celu wywołanie szatana. Jak taka procedura przebiega?


Ks. J. Cz: To nie do końca tak. Każdy z księży egzorcystów ma jakiś swój styl pracy, nie jesteśmy tutaj ograniczeni. Każdy ma jakąś swoją formę. Normalna procedura jest taka, że spotykam się z kimś i podejmuję rozmowę. Jest to próba rozeznania, w czasie której, jeśli mamy jakieś wątpliwości, to w ciszy odmawiam egzorcyzm, mający na celu coś w rodzaju sprowokowania złego do działania. Chodzi o to żeby móc stwierdzić, czy rzeczywiście mamy do czynienia ze złym duchem czy chorobą psychiczną. Stosuje się to jednak bardzo rzadko. Generalnie układ jest taki, że w czasie rozmowy podejmuje się z tym człowiekiem pracę – mówię tu o takich sytuacjach, gdzie wszystko rozgrywa się w miarę spokojnie - i wtedy w ramach wspólnego działania jest w to wpleciona modlitwa księdza-egzorcysty.


 

M.M: A czy wraz z przyjęciem tej posługi: księdza-egzorcysty istnieje zagrożenie nagłego poczucia pychy? Jest to w końcu funkcja, w której osoba duchowna bezpośrednio reprezentuje samego Chrystusa i sprawuje chwilową władzę nad złymi siłami.


Ks. J.Cz: Jeżeli miałbym już być pyszny z racji posługi kapłańskiej, to myślę, że większym powodem ku temu byłaby możliwość przeistoczenia i rozgrzeszenia, gdzie mam o wiele większa władzę, prawda? Dar związany z wiarą czynienia chleba i wina krwią i ciałem Chrystusa… to dopiero jest moc. Władza wypędzania złych duchów jest związana zawsze z dramatem człowieka, zawsze z jakąś tragedią ludzką, więc musiałbym być przy tym psychicznie niezrównoważony, by odczuwać jakikolwiek rodzaj pychy z tego względu.


 

M.M: Jak doświadczenia związane z tą posługą : reprezentowanie samego Boga, wojna z istotą diabła, wypłynęły na księdza? Czy odczuwa ksiądz czasem nasilone ataki złego, który jest już świadom, że ma w księdzu poważnego wroga?


Ks. J.Cz: Mówiąc uczciwie – jako egzorcysta, wiadomo że pewnie szczególnie gdzieś mu tam przeszkadzam, więc będzie próbował mnie wprowadzać w jakiś dyskomfort psychiczny czy duchowy, ale nie mniej myślę, że pokusy jakie przeżywam już jako kapłan nie wiele różnią się od tych, które przeżywają inni księża. Możliwe, że rzeczywiście jestem mocniej narażony na ataki z jego strony, ale trudno mi jest powiedzieć. To jest takie troszkę gdybanie teraz. Ciężko mi stwierdzić, czy gdybym nie był egzorcystą, to byłbym mniej kuszony.


 

M.M: Jak rozpoznać osobę opętaną? To znaczy gdzie kończy się ta granica pomiędzy chorobą psychiczną a zniewoleniem.


Ks. J. Cz: Niestety nie da się na to pytanie jasno i precyzyjnie odpowiedzieć. Jest to kwestia bardzo trudna do jednoznacznego zdefiniowania. Są sytuacje, kiedy jest wiadome od razu, że mamy do czynienia z problemem natury psychicznej i tu jest potrzebny lekarz i są też takie formy, gdzie wiadome jest, że to typowe zniewolenie duchowe i jest potrzebny ksiądz, który się na tym zna. Najczęściej mamy do czynienia jednak z jednym i drugim. Uzdrawianie powinno iść dwutorowo. Bardzo często zachęcam osoby szukające u mnie pomocy, by podjęły leczenie psychiatryczne czy psychologiczne w parze z modlitwą o uzdrowienie duchowe.


 

M.M: Czy moment ostatecznego wypędzenia szatana odbija się w jakiś sposób fizycznie na człowieku?


Ks. J. Cz: Jest z tym bardzo różnie. Takie spektakularne manifestacje złego ducha, jakie znamy z ekranizacji kinowych na szczęście zdarzają się stosunkowo rzadko i nie są aż tak ważne, jakby się to mogło wydawać po obejrzeniu filmów. Natomiast mają miejsce sytuacje tego typu, jak na przykład: osoby, które do tej pory były znerwicowane - nagle odzyskują spokój, u osób chorych fizycznie – mijają ich schorzenia. Takie sytuacje się dzieją. Najczęściej jednak wszystko rozgrywa się w sferze duchowej, czyli człowiek przeżywający problemy natury duchowej – nagle ich nie ma.


 

M.M: W jaki sposób w takim razie możemy się bronić przed działaniem złego, nieraz nawet nie świadomi jego ataku?


Ks. J. Cz: Najprostsze metody jakie są to te, które zawdzięczamy naszym mamom (chociaż i z tym jest teraz co raz gorzej), czyli to, co stanowi fundament wiary: na pewno codzienna modlitwa rano i wieczorem, regularna msza i komunia święta, i również regularna (średnio co miesiąc, czy co dwa) spowiedź, oczywiście dobrze przygotowana i dobrze przeżyta, no i post. Potem nic więcej nie trzeba robić, bo właśnie te praktyki pobożnościowe (niestety właśnie przez oświecenie często wyśmiewane) stanowią naturalna ochronę. Oczywiście nie uwalnia nas to całkowicie od pokus, z racji tego, że szatan będzie i tak próbował nam zaszkodzić, ale powiedzmy sobie szczerze: wobec prawdziwej wiary jest bezsilny.


 

M.M: Co z osobami świeckimi podającymi się za egzorcystów? Na czym polega ich moc?


Ks. J. Cz: Problem w tym, że ich moc polega na ich niemocy. Sytuacja jest skomplikowana. Przede wszystkim trudno mi jest tu cokolwiek jasno powiedzieć, a przy tym nie chciałbym kogokolwiek i o cokolwiek oskarżać… Ale jedno jest pewne: osoby świeckie, które w rozumieniu prawa kościelnego uzurpują sobie władzę egzorcysty, w finalnym efekcie robią więcej zła niż dobra. Niestety oczywiście trzeba pamiętać, że szatanowi jest to jak najbardziej na rękę. Stąd czasami to wrażenie, że działania takich ludzi są skuteczne. Jest to jedna z jego pułapek :dając nam złudzenie wygranej, odczekuje pewien okres czasu, by później jeszcze mocniej złapać kogoś w swoje szpony. Owoce tego wszystkiego są widocznie negatywne i niestety niebezpieczne. Zarówno dla jednej jak i drugiej osoby.


 

M.M: Czyli wyklucza się posiadania przez takich ludzi jakiegokolwiek daru?


Ks. J. Cz: Tak, zdecydowanie. Najczęściej są to okultyści, którzy świadomie lub nie (trudno mi tu kogokolwiek osądzać jednoznacznie) wyrządzają jeszcze większą krzywdę. Zwykle jednak są to osoby, całkowicie świadome tego, że to, co robią jest złe i sprzeczne od tego, co głosi nauka Kościoła.